Charyzmaty są za darmo

Kiedy podczas wylania darów zapraszamy Ducha Świętego, On pragnie współpracować z nami we wszystkich obszarach naszego życia. Zarówno w życiu codziennym – w rodzinie, pracy, szkole, jak i w obszarze naszej posługi w Kościele, w ewangelizacji. Co więcej, dla Ducha Świętego oba te obszary są równie ważne.

Gdy prosimy o dary Ducha Świętego – abyśmy mogli podjąć z Nim współpracę –  powinniśmy pamiętać o obu tych obszarach naszego życia. Nie można skupiać się tylko na jednym z nich, np. ktoś bardzo pragnie uwielbiać Boga w językach, więc tylko o to się modli, a nie zwraca uwagi, że w domu nieustannie kłóci się z żoną lub z matką. Taka postawa nie ma sensu, ponieważ  współpracy z Duchem Świętym nie można zawężać.

Ojciec Józef Kozłowski SJ, pisząc w swoim podręczniku „Życie w Duchu Świętym” o obdarowaniu w Duchu Świętym – rozpoczyna od tych darów, które dotyczą świętości i jakości naszego życia, a które wpływają na to, jakim jestem człowiekiem. Dopiero w drugiej kolejności podejmuje temat charyzmatów.

W codziennym życiu ważnym owocem Ducha Świętego jest np. cierpliwość. Brakuje ci jej? To trzeba o nią prosić Ducha Świętego. Podobnie, jeśli brakuje ci łagodności, wyrozumiałości, dobroci, miłosierdzia, wiary, wierności, uprzejmości, radości lub uśmiechu. Może się zdarzyć, że sami nie widzimy, że czegoś nam brakuje – np. uprzejmości. Wtedy trzeba posłuchać, co inni mówią o naszym zachowaniu i powierzać to Duchowi Świętemu. Dopiero w drugiej kolejności powinniśmy prosić o charyzmaty: dar języków, tłumaczenia języków, proroctwa itp. Jeśli ich nie mamy – również po prostu prośmy o nie.

Charyzmaty mają trzy cechy: są udzielane za darmo, dyskretnie i bezinteresownie. Dopiero kiedy to zrozumiemy – będziemy mogli się w pełni na nie otworzyć. 

Darmowość charyzmatów polega na tym, że Bóg nie daje ich ze względu na jakiekolwiek zasługi. Po prostu daje. Zdarza się, że człowiek otrzymuje je nawet wtedy, gdy nie jest w stanie łaski uświęcającej i żyje w stanie grzechu. Ale zarazem w innej sytuacji Bóg może ich nie udzielić. Charyzmaty są dawane za każdym razem na nowo – są osadzone w „tu i teraz”. Nie należy się więc do nich za bardzo przyzwyczajać, ponieważ nie mamy wpływu na to, czy je mamy, czy już nie. Istnieje pewne niebezpieczeństwo, że gdy w danej sytuacji ludzie zobaczą, że masz np. dar proroctwa – w innej będą oczekiwali, by on znów „zadziałał”. A wtedy, kierując się względami ludzkimi, możesz zacząć mówić „od siebie”.

Jeśli chodzi o płaszczyznę osobistej świętości – zasada, że nie mogę na nic zasłużyć tu nie działa, choć nadal wszystko jest łaską. W tym obszarze bardzo ważna jest jednak moja współpraca. Nie wystarczy więc, że jedynie „otworzę się” na dar cierpliwości – muszę jeszcze zaprzeć się samego siebie, wziąć krzyż i mocą Bożą (bo czasami po ludzku nie da się być cierpliwym) działać we współpracy z Duchem Świętym. Podam przykład: ktoś może być totalnie zirytowany konfliktem z żoną, ale przytula ją i mówi jej, że jest wspaniałą kobietą. To jest owoc działania Ducha Świętego! Podobnie może być w relacji z matką czy inną osobą. Po ludzku również można być cierpliwym, ale w pewnych trudnych sytuacjach potrzeba już mocy Ducha Świętego, która jest łaską – ale taką, na którą odpowiadam podejmując swój krzyż, a to dopiero przynosi owoce.

Podobnie jest z wiernością. Nie wystarczy o nią prosić – tu też trzeba zaprzeć się samego siebie. Wyobraź sobie sytuację, że masz żonę, a w pracy ktoś cię kokietuje. Wówczas musisz zaprzeć się siebie i pamiętać, że to żonie ślubowałeś i to jej masz pozostać wierny. Czasem wymaga to heroizmu – szczególnie, gdy świat mówi ci: „Zrób to, przecież wszyscy tak robią”. Owocem działania Ducha Świętego będzie wtedy to, że pozostaniesz świadkiem Jezusa i będziesz wierny żonie. Duch Święty nie zrobi tego za ciebie, ale On cię do tego uzdalnia. Wierność jednak zależy od twojej decyzji i determinacji – czy podejmiesz współpracę, aby zaprzeć się siebie i być wiernym Bogu. Dlatego tak ważne jest, by nie wyłączać życia osobistego spod działania Ducha Świętego. 

Jeśli mamy kogokolwiek podziwiać w naszych wspólnotach – to przyglądając się jego codziennemu życiu i świętości, a nie temu, jak modli się o uzdrowienie lub uwolnienie, i czy ma dar proroctwa. 

Nie możemy oceniać ludzi przez pryzmat charyzmatów, jakie oni mają (lub nie), ponieważ… Bóg daje je darmo. Ich posiadanie nie świadczy o tym, że ktoś jest Bożym człowiekiem. Nie patrzmy więc na to, jak wysoko ktoś podnosi ręce – ale jak zwraca się do żony czy męża, jak wyraża się o drugim człowieku. Co słychać w jego słowach: pogardę czy szacunek, ocenę czy cierpliwość? Jeśli ktoś ma być dla nas we wspólnocie przykładem – to z tego powodu, że zapiera się siebie i wiernie niesie swój krzyż.

Dyskrecja to kolejna cecha charyzmatów. Polega ona na tym, że Bóg dając nam charyzmaty – posługuje się naszymi uczuciami, pragnieniami, naszym ciałem i zmysłami. Charyzmaty nie są czymś inwazyjnie przychodzącym z zewnątrz. Nie są one głosem grzmiącym z nieba, który charyzmatyk słyszy w sposób pewny. Są natomiast delikatnym głosem w sercu, który jest bardzo dyskretny, bo aż pojawiają się wątpliwości – czy to mój głos, czy Boga.

Dobrym przykładem jest tu Abraham, który wyszedł na brzeg morza i patrząc w gwiazdy – usłyszał w sercu: „Twoje potomstwo będzie tak liczne, jak gwiazdy na niebie” (a miał wtedy 75 lat). Możemy tu sobie malowniczo wyobrażać, że niebo się otworzyło i powolny głos Boga przemówił z chmur do Abrahama. Tymczasem Bóg był w jego myślach i w sercu, a nie w słyszalnym dla wszystkich głosie z nieba! Bóg działa bardzo delikatnie, więc człowiek nie od razu ma pewność, że to, co słyszy, pochodzi od Niego. I dlatego rozeznawanie jest tak ważne. Dyskrecja w udzielaniu nam charyzmatów polega na tym, że Bóg posługuje się naszymi zmysłami i naszym umysłem, aby charyzmat mógł być użyty.

Bezinteresowność Boga przejawia się w tym, że On nigdy nie targuje się z nami na zasadzie: „coś za coś”. Charyzmaty są nam dane darmo – dla wspólnego dobra i tak należy nimi posługiwać. Jeśli ktoś otrzyma dar proroctwa, nie oznacza to, że musi być liderem we wspólnocie, albo że musi zostać księdzem…  Bóg zawsze zaprasza i pyta: czy chcesz czegoś więcej, czy chcesz rozmnożenia chleba… Jeśli powiesz Mu: „nie” – On to uszanuje i dany charyzmat prawdopodobnie stracisz. Na tym przede wszystkim polega współpraca z Duchem Świętym, że nie jesteś człowiekiem, który za wszelką cenę unika trudności. Stajesz się raczej tym, który z pasją pokonuje trudności!

o. Remigiusz Recław SJ / www.odnowa.jezuici.pl/szum/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *